sztuki plastyczne


Śląsk. Znajomy kolegi z pracy, nauczyciel, widzi chłopaków piszących na murze
MEMENTO MORI.
Pyta:
- Ej, chłopaki, a wiecie, co to znaczy?
- No ja! - odpowiadają. - Pamientej, że umresz.

sztuki plastyczne


Ostatnio na zajęciach z angielskiego mieliśmy listening task o malarstwie. Jak zwykle najpierw trzeba było work in pairs i discuss questions concerning the issue. Jedno z pytań dotyczyło malowania autoportretów. Czy jest trudniejsze od malowania portretów i na czym ewentualna trudność polega. Odwołałam się do my own experience - że przenosząc wzrok z lustra na kartkę, nie można zmieniać pozycji, że to się nie zawsze udaje, i tak dalej. Nasza teacher na chwilę się zawiesiła, a potem zapytała:
- Ale zaraz… Kiedy malujesz patrząc w lustro, to co właściwie malujesz? Odbicie w lustrze czy autoportret?

sztuki plastyczne


img379Jako dziecko niestrudzenie odkrywałam i objaśniałam świat. Zaczęłam od rzeczy najbliższych swojemu doświadczeniu, to znaczy od ludzkiego ciała. Ustaliłam, że jest ono czymś w rodzaju skórzanego worka wypełnionego krwią. Można to łatwo wywnioskować z faktu, że gdy przedziurawi się skórę, to z dziury leci krew. Moja koncepcja nie przewidywała istnienia szkieletu i mięśni, ale za to - tym razem w oparciu o wiedzę pochodzącą od autorytetów, czyli Dorosłych - rozpracowałam konstrukcję układu pokarmowego. Otóż przez środek ciała przebiega łącząca usta z odbytem rura, która na wysokości pępka znacznie się rozszerza. To rozszerzenie to oczywiście żołądek. W oparciu o te ustalenia sporządziłam rysunek przedstawiający człowieka w przekroju.

Czarny obszar w górnej części rysunku to mózg. To, że mózg jest w głowie, też nietrudno stwierdzić - doświadczenie poucza, że myśli znajdują się w głowie; Dorośli mówią, że myśli są wytwarzane przez mózg; zatem mózg jest w głowie.

Sformułowałam też kilka istotnych tez dotyczących życia płodowego człowieka. Obserwując swoją ciężarną mamę i zadając jej liczne pytania, ustaliłam, że: U mamy w brzuchu mieszka dziecko (świadectwo mamy). “Mieszka” to znaczy: ma tam małe mieszkanko, z meblami utworzonymi z substancji kostnej, ze zwisającą z wewnętrznego sklepienia mamy lampą oraz z kredensem pełnym konserw, bo coś przecież musi jeść (wniosek mój). Dziecko cały czas rośnie i kiedy będzie odpowiednio duże, wydostanie się z mamy przez specjalny otwór (świadectwo mamy), a razem z nim wydostaną się także mebelki, które będą w sam raz dla moich lalek (uzupełnienie moje).
Nie muszę chyba dodawać, że byłam bardzo rozczarowana, kiedy po powrocie mamy ze szpitala nie dostałam kościanych mebelków. Podejrzewałam, że przywłaszczyła je sobie jakaś pielęgniarka.

Potem natrafiłam na problemy nieco subtelniejszej natury. Dotarły do mnie wzmianki o duszy, czyli niewidzialnej części człowieka, która nigdy nie umiera, a po śmierci ciała idzie do nieba, czyśćca lub piekła, w zależności od tego, czy dana osoba była grzeczna, czy nie.
Wcześniej sądziłam, że człowiek to ciało, ale z tych nowych informacji wynikało, że człowiek to raczej dusza albo ciało i dusza połączone ze sobą w jakiś sposób. Dorośli mówili, że dusza jest najważniejszą częścią człowieka, ale proszeni o udzielenie dokładniejszych informacji mówili niejasno i trochę się plątali, więc szczegóły musiałam ustalić sama.
Nie było to łatwe. No bo tak: najważniejsza część człowieka, na przykład mnie, to ja. Ja to jest to, co myśli. Jeśli, jak można było wnosić z wypowiedzi Dorosłych, człowiek jest duszą, to albo dusza jest mózgiem (bo, jak pamiętamy, myśli są wytwarzane przez mózg), albo znajduje się w mózgu i tak naprawdę to ona wytwarza myśli. Jednakże dusza nie może być mózgiem, ponieważ jest niewidzialna. Zatem jeżeli człowiek jest duszą, to dusza znajduje się w mózgu. Jeśli człowiek jest połączeniem duszy i ciała, to sprawa przedstawia się o wiele prościej - dusza znajduje się wewnątrz ciała, stanowi jego niewidzialną kopię i szczelnie je wypełnia. Początkowo przyjęłam właśnie tę koncepcję - choć w późniejszym okresie skłonna byłam twierdzić, że dusza znajduje się w lewym ramieniu - ale z czasem odrzuciłam ją na rzecz twierdzenia o duszy znajdującej się w mózgu.

A potem poszłam do szkoły.
Ala ma kota.

sztuki plastyczne


Informatycy bywają dziwni. Informatyk u Michała w pracy jest na przykład strasznie głupi. Bodajże w zeszłym roku, przed wyjazdem na wakacje, Michał napisał do niego mail mniej więcej takiej treści:
Cześć,
czy mógłbyś ustawić mi autorespondera z tekstem:
“Jestem na urlopie, wracam 18 sierpnia. Na wszystkie maile odpowiem po powrocie. Pozdrawiam.”

Dzięki!
Michał

Parę godzin później kierowniczka wysłała do Michała mail i dostała automatyczną odpowiedź: “Cześć, czy mógłbyś ustawić mi autorespondera z tekstem: «Jestem na urlopie, wracam…” itd.

U mnie w pracy jest pan Marek. Głupi nie jest, ale trochę dziwny. Niski, chudy, siwy i ma wąsy. Przychodzi wieczorami albo w soboty, pali papierosy w biurze i archiwizuje pocztę bez ostrzeżenia. Kiedy coś tłumaczy, to podchodzi bardzo blisko, nachyla się, patrzy przez ramię i chucha w ucho.
Ostatnio niespodziewanie znalazłam z nim wspólny temat.
Jakieś dwa tygodnie temu pan Marek przyszedł  z aparatem fotograficznym. Miał bardzo fajny obiektyw, więc się zainteresowałam - a skąd, a za ile, a jakie parametry. Okazało się, że pan Marek jest wielkim fanem i kolekcjonerem analogowego sprzętu fotograficznego. W zeszłym tygodniu kupiłam od niego dwa obiektywy. A właściwie - kupiłam jeden, a drugi dostałam. Bo ten drugi ma pewną małą wadę: robi plamki, kiedy się fotografuje pod słońce.
- A ja bardzo często fotografuję pod słońce - powiedział pan Marek. - I samo słońce.

sztuki plastyczne


W marcu pojechałyśmy z Moniką nad morze. Chodziłyśmy na spacery i na obiady, zbierałyśmy kamyki, piłyśmy szkocką, robiłyśmy zdjęcia, czytałyśmy książki i spałyśmy do późna.
Jastarnia. Za kościołem dom, na podwórku Archanioł Michał na około półtorametrowym cokole. Biały, niewysoki, dość niezgrabny. Krótka sukienka, potężne uda, buty na obcasie, w ręku miecz. Nie pamiętam już, czy depcze tymi obcasami jakiegoś potwora i co jest napisane na postumencie. Chyba coś w rodzaju “Od powietrza, głodu, wojny”.
Oglądamy.
- Michał Anioł - mówi ktoś za nami.
Odwracamy się. Na ganku domu po drugiej stronie ulicy stoi gruby facet, pali papierosa.
I opowiada.
Przed wojną tam, gdzie teraz stoi ta rzeźba, była studnia. Którejś zimy Michał szedł w drewnianych laczkach po wodę. Pośliznął się, wpadł do środka i utonął. Ciała nie udało się wydobyć, więc ojciec Michała zalał studnię betonem i postawił na niej figurę.