Ślub był krótki. Wszyscy obecni (oprócz urzędniczki) - rodzice, świadkowie, fotograf (ja) i jedyny gość (mój trzynastoletni brat) - mieli tak samo na nazwisko. Najlepsze było pod koniec, kiedy urzędniczka zapytała czy mama chce przyjąć nazwisko męża, czy zostać przy swoim.
[zdjęcia]
February 22nd, 2010 at 1:42 am
Ale miny hie hie!
http://karo.iwasz.pl/galeria/main.php?g2_itemId=2612
February 22nd, 2010 at 11:02 am
To w momencie, kiedy mama zaczęła recytować “Świadoma praw i obowiązków…”. Strasznie głośno!