Jako dziecko niestrudzenie odkrywałam i objaśniałam świat. Zaczęłam od rzeczy najbliższych swojemu doświadczeniu, to znaczy od ludzkiego ciała. Ustaliłam, że jest ono czymś w rodzaju skórzanego worka wypełnionego krwią. Można to łatwo wywnioskować z faktu, że gdy przedziurawi się skórę, to z dziury leci krew. Moja koncepcja nie przewidywała istnienia szkieletu i mięśni, ale za to - tym razem w oparciu o wiedzę pochodzącą od autorytetów, czyli Dorosłych - rozpracowałam konstrukcję układu pokarmowego. Otóż przez środek ciała przebiega łącząca usta z odbytem rura, która na wysokości pępka znacznie się rozszerza. To rozszerzenie to oczywiście żołądek. W oparciu o te ustalenia sporządziłam rysunek przedstawiający człowieka w przekroju.
Czarny obszar w górnej części rysunku to mózg. To, że mózg jest w głowie, też nietrudno stwierdzić - doświadczenie poucza, że myśli znajdują się w głowie; Dorośli mówią, że myśli są wytwarzane przez mózg; zatem mózg jest w głowie.
Sformułowałam też kilka istotnych tez dotyczących życia płodowego człowieka. Obserwując swoją ciężarną mamę i zadając jej liczne pytania, ustaliłam, że: U mamy w brzuchu mieszka dziecko (świadectwo mamy). “Mieszka” to znaczy: ma tam małe mieszkanko, z meblami utworzonymi z substancji kostnej, ze zwisającą z wewnętrznego sklepienia mamy lampą oraz z kredensem pełnym konserw, bo coś przecież musi jeść (wniosek mój). Dziecko cały czas rośnie i kiedy będzie odpowiednio duże, wydostanie się z mamy przez specjalny otwór (świadectwo mamy), a razem z nim wydostaną się także mebelki, które będą w sam raz dla moich lalek (uzupełnienie moje).
Nie muszę chyba dodawać, że byłam bardzo rozczarowana, kiedy po powrocie mamy ze szpitala nie dostałam kościanych mebelków. Podejrzewałam, że przywłaszczyła je sobie jakaś pielęgniarka.
Potem natrafiłam na problemy nieco subtelniejszej natury. Dotarły do mnie wzmianki o duszy, czyli niewidzialnej części człowieka, która nigdy nie umiera, a po śmierci ciała idzie do nieba, czyśćca lub piekła, w zależności od tego, czy dana osoba była grzeczna, czy nie.
Wcześniej sądziłam, że człowiek to ciało, ale z tych nowych informacji wynikało, że człowiek to raczej dusza albo ciało i dusza połączone ze sobą w jakiś sposób. Dorośli mówili, że dusza jest najważniejszą częścią człowieka, ale proszeni o udzielenie dokładniejszych informacji mówili niejasno i trochę się plątali, więc szczegóły musiałam ustalić sama.
Nie było to łatwe. No bo tak: najważniejsza część człowieka, na przykład mnie, to ja. Ja to jest to, co myśli. Jeśli, jak można było wnosić z wypowiedzi Dorosłych, człowiek jest duszą, to albo dusza jest mózgiem (bo, jak pamiętamy, myśli są wytwarzane przez mózg), albo znajduje się w mózgu i tak naprawdę to ona wytwarza myśli. Jednakże dusza nie może być mózgiem, ponieważ jest niewidzialna. Zatem jeżeli człowiek jest duszą, to dusza znajduje się w mózgu. Jeśli człowiek jest połączeniem duszy i ciała, to sprawa przedstawia się o wiele prościej - dusza znajduje się wewnątrz ciała, stanowi jego niewidzialną kopię i szczelnie je wypełnia. Początkowo przyjęłam właśnie tę koncepcję - choć w późniejszym okresie skłonna byłam twierdzić, że dusza znajduje się w lewym ramieniu - ale z czasem odrzuciłam ją na rzecz twierdzenia o duszy znajdującej się w mózgu.
A potem poszłam do szkoły.
Ala ma kota.
January 6th, 2010 at 5:18 pm
Wtedy nie wiedziałam, że tak to sobie wyobrażałaś. Co do duszy - wypelnia szczelnie cale ciało - bo niby dlaczego mielibyśmy odczuwac niepokój w nogach (niepokój to nastrój, emocja - a zatem produkt duszy).
January 12th, 2010 at 2:40 am
Tak, tak - ja tez byłam/ Jestem ? zdania dusza wypełnia szczelnie ciało tak sobie wyobrażałam
a rysunek jest oryginalny, czy może stworzony na ptrzeby wpisu?
January 12th, 2010 at 4:00 pm
Rysunek oryginalny niestety się nie zachował. Ten stworzyłam na potrzeby wpisu. Starałam się możliwie jak najwierniej odwzorować tamten. W zasadzie trzeba by jeszcze pokolorować wnętrze człowieka na czerwono (krew).
January 23rd, 2010 at 8:33 pm
Nie zgadzam się! A wraz ze mną nie zgadzają się wszyscy nieszczęśnicy pozbawieni rąk i nóg w wypadkach i innych takich. No bo skoro dusza wypełnia szczelnie, to po amputacji, dajmy na to, nogi mamy mniej o 10-15% duszy. Nie mówiąc już o przeszczepach! Ja myślę, że dusza jest w takim punkcie, że jak się ten punkt wyjmie z człowieka, to on już nie może żyć. Stawiałbym na mózg. Albo musk.
January 24th, 2010 at 5:50 pm
Kurczę, racja. Chociaż z drugiej strony - może wraz z utratą kończyny wcale nie traci się tej części duszy, która ją wypełniała? To by tłumaczyło występowanie bólów fantomowych - no bo jak masz kawałek duszy na wierzchu, niczym nie osłonięty, to może boleć, nie?