Biorę z półki książkę, którą dostałam od Marcina. Dostałam już jakiś czas temu, 23 grudnia zeszłego roku. Wiem, bo zapisałam tę datę na stronie przedtytułowej, razem ze swoim imieniem i nazwiskiem. Często tak robię.

Przerzucam kartki. Na piątej stronie - wpisana przez Marcina dedykacja:
…a mąż kupił wczoraj kapustę i była za słona (to tak à propos niespodziewanego prezentu)
twój brat Marcin.

A obok, na stronie redakcyjnej, dopisane przeze mnie ołówkiem uzupełnienie:
…więc kapustę trzeba było wypłukać, ale wtedy zrobiła się za mało kwaśna, więc trzeba było dodać cytryny. I nie jest to historia o mężu, ani o kapuście, ale o ZMIANIE. O przemianach.