<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	>

<channel>
	<title>jesień fetyszysty</title>
	<atom:link href="http://www.karo.iwasz.pl/blog/?feed=rss2" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.karo.iwasz.pl/blog</link>
	<description></description>
	<pubDate>Mon, 06 Sep 2010 22:46:54 +0000</pubDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.7.1</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>zapiski z podróży</title>
		<link>http://www.karo.iwasz.pl/blog/?p=990</link>
		<comments>http://www.karo.iwasz.pl/blog/?p=990#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 06 Sep 2010 22:13:30 +0000</pubDate>
		<dc:creator>jesień fetyszysty</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[jesień fetyszysty]]></category>

		<category><![CDATA[języki obce i nie]]></category>

		<category><![CDATA[podróże]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.karo.iwasz.pl/blog/?p=990</guid>
		<description><![CDATA[[Na razie pierwszych siedem dni, wkrótce uzupełnię o następne. Zdjęcia można oglądać tutaj.]
Do Szklarskiej Poręby jadę kuszetką z dwojgiem Anglików.  Czytam W krupniku rozstrzygnięć. W nocy pęka szyba w oknie na korytarzu albo ktoś ją wybija; podczas kolejnych postojów konduktor usuwa resztki szkła kijem od szczotki a później urękawiczoną dłonią. Anglicy wysiadają nad ranem [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>[Na razie pierwszych siedem dni, wkrótce uzupełnię o następne. Zdjęcia można oglądać <a href="http://karo.iwasz.pl/galeria/main.php?g2_itemId=3005">tutaj</a>.]</p>
<p>Do Szklarskiej Poręby jadę <a href="http://karo.iwasz.pl/galeria/main.php?g2_itemId=3006">kuszetką </a>z dwojgiem Anglików.  Czytam <em>W krupniku rozstrzygnięć</em>. W nocy pęka szyba w oknie na korytarzu albo ktoś ją wybija; podczas kolejnych postojów konduktor usuwa resztki szkła kijem od szczotki a później urękawiczoną dłonią. Anglicy wysiadają nad ranem we Wrocławiu, wkrótce potem śni mi się, że ktoś usypia mnie chloroformem. Budzę się z ogromnym wysiłkiem.</p>
<p>W pekaesie ze Szklarskiej Poręby do Świeradowa-Zdroju pasażerka mówi do drugiej pasażerki: &#8220;To jest Zakręt Śmierci. Jakbyś skoczyła, tobyś się zabiła, tak jest głęboko&#8221;. Notuję.<br />
W Świeradowie piję kawę w domu zdrojowem. Wyznaję Szumonowi w esemesie, że jakkolwiek xiężne bawiące u wód są niemal bez wyjątku olśniewające, urocze, miłe, takkolwiek, niech wolno mi to będzie powiedzieć, samotność cenię sobie o wiele więcey, a nad uciechy kurortów piękno przyrody po stokroć przedkładam.<br />
Po drodze do schroniska na Stogu Izerskim na jednym z kamieni zauważam napis DROGA MIŁOŚCI I SZCZĘŚCIA. Kawałek dalej, na innym kamieniu, ale na tej samej drodze: DROGA MĘKI, BÓLU I ROZPACZY.<br />
W recepcji schroniska rozmawiam z dziewczyną, pokój wieloosobowy, za ile, na ile.<br />
- Czy boi się pani pająków? - Może w pokoju są pająki. Dziewczyna przygląda mi się z dziwną intensywnością. Zaczyna do mnie docierać.<br />
- Trochę&#8230;<br />
- Bo ma pani jednego na plecaku.<br />
Wieczorem wychodzę sfotografować tabliczkę <a href="http://karo.iwasz.pl/galeria/main.php?g2_itemId=3015">UWAGA ŻMIJOWSKO. WSTĘP WZBRONIONY</a>.</p>
<p>Minąwszy <a href="http://karo.iwasz.pl/galeria/main.php?g2_itemId=3021">nieczynną kopalnię kwarcu</a>, spotykam starego geologa. Dowiaduję się od niego, że białe kamyki, które wzięłam z drogi, to właśnie kwarc, czyli tlenek krzemu, es i o dwa. A to błyszczące na ich powierzchni to krzem, w postaci heksagonalnych piramidek, to znaczy - o heksagonalnym przekroju.<br />
Docieram do schroniska przy <a href="http://karo.iwasz.pl/galeria/main.php?g2_itemId=3027">wodospadzie Kamieńczyka</a>, rozmawiam chwilę ze zjaranym miejscowym, na koniec on życzy mi wszystkiego najmilszego, a ja jemu wszystkiego dobrego.</p>
<p>Rano kupuję bilet wstępu do wodospadu, złotych pięć, plastikowy kask przy wejściu, dostęp w godz. 9-17, skandal. Schodki barierki, mnóstwo ludzi, jakaś autystyczna dziewczynka chodzi wte i wewte i fałszywie gra na fujarce.<br />
Drogę na Szrenicę wybrukowano <a href="http://karo.iwasz.pl/galeria/main.php?g2_itemId=3031">pułapką epistemologiczną</a> - czymś, co jest jednocześnie płytą chodnikową i kamieniem. Że Niemiec, któren tu ongi urzędował, uczynił te góry w wielu miejscach tak łatwo dostępnymi, pętają się po nich grubotyłe dresówny, parobcy adidasosostopi, aktywnie wypoczywający starcy z nordikijami i dzieci przedwcześnie otłuszczone, tępospodełba patrzące. Irytuje mnie to i boli. Zwłaszcza te spojrzenia.<br />
Za Szrenicą pogoda się psuje i całe to kuche-kluche-zimmer-frei znika jak ręką odjął. Idę sama w poziomym deszczu, to znaczy we właśnie skraplającej się chmurze i w silnym wietrze zarazem. Przy Śnieżnych Kotłach, wychylając się nad brzegiem urwiska, widzę tylko mgły kotłujące się w kotlinie i jestem rozczarowana, że samej kotliny nie zobaczę. Ale wtem wiatr wieje jeszcze mocniej, o mało mnie nie zdmuchuje, trzepocą spłoszone moje talejrandy - i moim oczom ukazuje się <a href="http://karo.iwasz.pl/galeria/main.php?g2_itemId=3039">widok</a>. Widok robi na mnie duże wrażenie.<br />
<a href="http://karo.iwasz.pl/galeria/main.php?g2_itemId=3087">Schronisko na Przełęczy Karkonoskiej</a> całe gwiżdże od wiatru. Najbardziej przejmująco wyje kratka wentylacyjna w łazience.</p>
<p>Na Śnieżce tłumy. Przeszkadzają mi oglądać mgły, włażą w kadr. Potem nikogo, <a href="http://karo.iwasz.pl/galeria/main.php?g2_itemId=3121">bruk ze stojących ludzi</a>, tęcza, ścieżka ze złotych i srebrnych kamieni, las muchomorów.</p>
<p>Schodzę do Niedamirowa, drogą idzie wariatka. Siwa, gruba, na spuchniętych nogach. Do ubrania, torebki i plecaka ma poprzyszywane koraliki, kawałki futerka, sznureczki. Idzie, śpiewa &#8220;Nie płacz, kiedy odjadę&#8221;, kręci młynka torebką, krzyczy &#8220;Juuu-hu!&#8221;. Zatrzymuje się, kiedy nadjeżdża kombajn. Mijam ją, mówi: &#8220;Ale se majtki pani machła! - Mam krótkie spodenki. - Ja se nie machłam, bo jestem zakonnicą. Specjalną&#8221;. Uśmiecham się do niej, idę dalej. Spotykamy się pod sklepem. Do otwarcia, o 15, zostało pół godziny. W tym samym budynku jest punkt biblioteczny - wychodzi stamtąd mężczyzna z butelką piwa. Wariatka wkurza się nie na żarty, krzyczy: &#8220;Będzie mi tu chrząkał butelką, jak idę! Na rozstrzelanie! Tak prawo kościelne mówi!&#8221;.<br />
- Będziemy pili dzisiaj alkohol? - zwraca się do mnie. Kiwam głową. - A za mnie?<br />
- Za pani zdrowie? - Przytakuje. - Dobrze.<br />
A potem ona mówi do siebie, a ja notuję na komórce: &#8220;Trzoda chlewna, że na nią miejsca w piekle nie ma! Cała wieś zła. Cała wieś zła. Ja to alkoholiczka jestem od dziecka. Kupię spirytus z szyszek. Innego nie ma. Będzie mi tu chrząkał&#8230; I taki wysoki, a mu nie wstyd! Ja to niska jestem jak chuj. Cała wieś zła. Bo my wszyscy jesteśmy winni, wszyscy głosujemy za wojną&#8221;. A potem inscenizuje rozmowę między lekarzem (względnie - Adolfem Hitlerem) a pielęgniarką. Zmienia głos, intonację: &#8220;Proszę podnieść poziom trucizny w alkoholu! Proszę wykonać rozkaz!&#8221;. Przyjeżdża sprzedawczyni, otwiera sklep. Wchodzimy. Kupuję piwo, jogurt i żółty ser. A wariatka &#8220;Dwa chleby, margaryny dwie. Dwa chleby, margaryny dwie. I mielune. Mielune&#8221;. Idę za wieś, siadam przy polu pod drzewem i piję zdrowie wariatki.<br />
Tego samego dnia docieram do Lubawki (Marcin powie później, że Lubawka to takie miejsce, gdzie w starożytności ludzie przyjeżdżali się lubić) i natychmiast się w niej zakochuję. Zabytkowy zapuszczony rynek nazywa się Plac Wolności. Zatrzymuję się w stojącym przy tymż placu <a href="http://karo.iwasz.pl/galeria/main.php?g2_itemId=3143">hotelu Lubavia</a>. W holu wisi kartka z napisem ZAKAZ SPOŻYWANIA ALKOHOLU NA HOLU!!! W zapadającym zmroku spaceruję po mieście. Odkrywam ogromny (co dziwne w tak małej miejscowości) <a href="http://karo.iwasz.pl/galeria/main.php?g2_itemId=3157">zrujnowany dworzec kolejowy</a>. Siadam z piwem w podcieniach na rynku, przysłuchuję się rozmowie chłopców. &#8220;Chodź, idziemy&#8221;. &#8220;O Jezusie brodaty, a ja tak sobie fajnie usiadłem!&#8221;</p>
<p>W hotelowej restauracji, przy porannej kawie, słyszę, jak jakaś kobieta, zaciągając, mówi do telefonu: &#8220;Bohatemu to i byk się ocieli&#8221;.<br />
W pekaesie do Kamiennej Góry notuję rozmowę -<br />
DZIEWCZYNKA: Mama, a gdzie jest koniec świata?<br />
MATKA: Nie ma. Bo świat jest okrągły. Jest okrągła kulą.<br />
W Kamiennej Górze kupuję namiot za jedyne 39,90.<br />
W peakesie do Boguszowa-Gorc kierowca wzdycha: &#8220;Tak wszystkie poprostować drogi, panie&#8230; Te serpentyny nasze&#8221;.<br />
W Boguszowie sprzedawczyni zapytana o drogę do dworca udziela mi instrukcji, którą odnotowuję w pamięci: &#8220;Za rzeźnikiem w lewo&#8221;. Rzeźnik okazuje się sklepem mięsnym.</p>
<p>Idę przez przelotne deszcze, które później przechodzą w deszcze stałe i obfite. Zaobserwuję wodę ściekającą strumieniami po gładkich pniach buków. Przemoknę. Wchodząc bez wahania do strumieni będę rozmyślać o niespodziewanym poczuciu wolności, jakie daje odrzucenie pewnych konwencjonalnych ograniczeń. Będę miała nawet nadzieję - płonną, jak się potem okaże - że ta woda dobrze butom zrobi: wypłuczą się, może po następnym przemoczeniu mniej będą śmierdziały.<br />
W lesie rosną zielone grzyby. Spotykam czarownicę, jest bardzo stara. Pomarszczona, bezzębna, z niesamowicie jasnymi oczami. Towarzyszy jej dużo młodsza kobieta, pewnie córka lub wnuczka. Ta młodsza pyta:<br />
- A pani tak sama?<br />
- Sama.<br />
- Nie boi się pani? - Pyta stara.<br />
- Nie boję.<br />
- I bardzo dobrze - odpowiada. - Ja sama tyle lat chodzę, na grzyby, nie boję się.<br />
- Do lasu, sama&#8230; - mówi ta młodsza. - Ja bym&#8230; Ja to bym ze strachu&#8230; Nie wiem&#8230;<br />
- W majtki byś narobiła - mówi stara.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.karo.iwasz.pl/blog/?feed=rss2&amp;p=990</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>słownik</title>
		<link>http://www.karo.iwasz.pl/blog/?p=946</link>
		<comments>http://www.karo.iwasz.pl/blog/?p=946#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 15 Aug 2010 13:48:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>jesień fetyszysty</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[metateksty]]></category>

		<category><![CDATA[języki obce i nie]]></category>

		<category><![CDATA[trudne słowa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.karo.iwasz.pl/blog/?p=946</guid>
		<description><![CDATA[Założyłam słownik. Tu jest.
Bo tak notuję różne słowa, przejęzyczenia, literówki, głupstwa i mądrości, ostatnio dostaję takie od Szumona, to co je będę w swoim zeszycie kisić. Zatem nienijszym podaję do Waszego użytku i pożytku.
Zachęcam do lektury, a jak też macie, to przysyłajcie [jesienfetyszysty@gmail.com].
]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Założyłam słownik. <a href="http://www.karo.iwasz.pl/blog/?page_id=897">Tu jest</a>.<br />
Bo tak notuję różne słowa, przejęzyczenia, literówki, głupstwa i mądrości, ostatnio dostaję takie od Szumona, to co je będę w swoim zeszycie kisić. Zatem nienijszym podaję do Waszego użytku i pożytku.<br />
Zachęcam do lektury, a jak też macie, to przysyłajcie [<a href="mailto:jesienfetyszysty@gmail.com">jesienfetyszysty@gmail.com</a>].</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.karo.iwasz.pl/blog/?feed=rss2&amp;p=946</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>bandyta</title>
		<link>http://www.karo.iwasz.pl/blog/?p=894</link>
		<comments>http://www.karo.iwasz.pl/blog/?p=894#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 15 Aug 2010 10:39:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>jesień fetyszysty</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[jesień fetyszysty]]></category>

		<category><![CDATA[języki obce i nie]]></category>

		<category><![CDATA[komunikacja miejska]]></category>

		<category><![CDATA[podróże]]></category>

		<category><![CDATA[trudne słowa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.karo.iwasz.pl/blog/?p=894</guid>
		<description><![CDATA[Dwaj dresiarze w tramwaju. Ogolone głowy, tatuaże, wybite zęby.
Dresiarz 1: Ja nie jestem bandziorem.
Dresiarz 2: No&#8230; A jak mi się kiedyś śmiać chciało, jak ty powiedziałeś, czekaj, bandyta? Nie, gangster powiedziałeś. Bandyta, gangster - nie ma czegoś takiego w Polsce. Zbir, łotr - to tak&#8230;
]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dwaj dresiarze w tramwaju. Ogolone głowy, tatuaże, wybite zęby.<br />
Dresiarz 1: Ja nie jestem bandziorem.<br />
Dresiarz 2: No&#8230; A jak mi się kiedyś śmiać chciało, jak ty powiedziałeś, czekaj, bandyta? Nie, gangster powiedziałeś. Bandyta, gangster - nie ma czegoś takiego w Polsce. Zbir, łotr - to tak&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.karo.iwasz.pl/blog/?feed=rss2&amp;p=894</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>pedagogika przedszkolna</title>
		<link>http://www.karo.iwasz.pl/blog/?p=891</link>
		<comments>http://www.karo.iwasz.pl/blog/?p=891#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 31 Jul 2010 16:50:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>jesień fetyszysty</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[jesień fetyszysty]]></category>

		<category><![CDATA[języki obce i nie]]></category>

		<category><![CDATA[rodzina]]></category>

		<category><![CDATA[trudne słowa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.karo.iwasz.pl/blog/?p=891</guid>
		<description><![CDATA[Mój brat, wówczas pewnie czteroletni, do kolegi z przedszkola: Nie kłam, to wstyd.
Przedszkolanka do mojego brata, nieco poirytowana: Wstyd to chodzić z gołą pupą.
]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Mój brat, wówczas pewnie czteroletni, do kolegi z przedszkola: Nie kłam, to wstyd.<br />
Przedszkolanka do mojego brata, nieco poirytowana: Wstyd to chodzić z gołą pupą.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.karo.iwasz.pl/blog/?feed=rss2&amp;p=891</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>przystanek tramwajowy aleja Z.</title>
		<link>http://www.karo.iwasz.pl/blog/?p=877</link>
		<comments>http://www.karo.iwasz.pl/blog/?p=877#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 24 Jul 2010 12:35:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>jesień fetyszysty</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[jesień fetyszysty]]></category>

		<category><![CDATA[języki obce i nie]]></category>

		<category><![CDATA[komunikacja miejska]]></category>

		<category><![CDATA[podróże]]></category>

		<category><![CDATA[rozpad i rozkład]]></category>

		<category><![CDATA[smutek]]></category>

		<category><![CDATA[trudne słowa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.karo.iwasz.pl/blog/?p=877</guid>
		<description><![CDATA[Przesiadam się zwykle na przystanku tramwajowym nieopodal tego, co zostało z Największego Bazaru w Mieście.  Nie zostało dużo, bazar dogorywa. Podobno w przyszłą sobotę mają go ostatecznie zlikwidować.
Granice między miastem a bazarem są płynne i ruchome. Tuż obok wiaty przystanku starsi panowie i zniszczone kobiety rozkładają towary na stolikach turystycznych, na barierkach odgradzających tory [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Przesiadam się zwykle na przystanku tramwajowym nieopodal tego, co zostało z Największego Bazaru w Mieście.  Nie zostało dużo, bazar dogorywa. Podobno w przyszłą sobotę mają go ostatecznie zlikwidować.<br />
Granice między miastem a bazarem są płynne i ruchome. Tuż obok wiaty przystanku starsi panowie i zniszczone kobiety rozkładają towary na stolikach turystycznych, na barierkach odgradzających tory od chodnika wiszą kwieciste bluzki, w spalonej słońcem trawie leżą parasole. Przy pasach kręcą się śniadzi mężczyźni, szepczący ochryple „Papierosy&#8230; Spirytus&#8230;”. Papierosy / spirytus trzymają w czarnej torbie pod latarnią. Pobliski tojtoj rozsiewa wokoło specyficzny zapach starego moczu i perfumowanych środków dezynfekujących.</p>
<p>Czasami nagle robi się dziwnie nerwowo. Handlarze błyskawicznie zwijają swoje towary i znikają. Wtapiają się w tłum. Właśnie tędy przechodzili, wysiedli z tramwaju, czekają na tramwaj. Starszy pan nie jest już wystarczająco szybki, lekko drżącymi rękami zbiera ze zdezelowanego stolika wyliniałe nakręcane szczury. Znika w ostatnim momencie. Policjanci idą dalej.</p>
<p>Wieczorem na przystanku jest pusto.<br />
Wczoraj doszło tam do sprzeczki między motorniczym tramwaju a pasażerem. Ogolony na zero chłopak wysiadł i spokojnie przechodził przez tory. Śmiał się głośno i w odpowiedzi na obelgi motorniczego odkrzykiwał: „Frajer!”. Motorniczy, zdławionym od emocji głosem, wrzeszczał za nim przez okienko: „Na końskim chuju psu podawany!”.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.karo.iwasz.pl/blog/?feed=rss2&amp;p=877</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>podzielna uwaga</title>
		<link>http://www.karo.iwasz.pl/blog/?p=871</link>
		<comments>http://www.karo.iwasz.pl/blog/?p=871#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 18 Jul 2010 11:12:05 +0000</pubDate>
		<dc:creator>jesień fetyszysty</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[jesień fetyszysty]]></category>

		<category><![CDATA[rodzina]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.karo.iwasz.pl/blog/?p=871</guid>
		<description><![CDATA[Przedwczoraj był u mnie mój trzynastoletni brat.
Zjedliśmy bób, skończyły nam się tematy. Brat poczuł się niekomfortowo.
- Rozmawiajmy. Rzuć jakiś temat - poprosił.
- Ale nie musimy przecież cały czas rozmawiać. Możemy trochę pomilczeć.
- Nie lubię milczeć - powiedział. - Szukam tematu i nic nie mogę wymyślić - westchnął po chwili. Widać było, że się nudzi.
- Nudzisz [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Przedwczoraj był u mnie mój trzynastoletni brat.<br />
Zjedliśmy bób, skończyły nam się tematy. Brat poczuł się niekomfortowo.</p>
<p>- Rozmawiajmy. Rzuć jakiś temat - poprosił.<br />
- Ale nie musimy przecież cały czas rozmawiać. Możemy trochę pomilczeć.<br />
- Nie lubię milczeć - powiedział. - Szukam tematu i nic nie mogę wymyślić - westchnął po chwili. Widać było, że się nudzi.<br />
- Nudzisz się? - zapytałam.<br />
- Mhm.<br />
- Ale dlaczego? Przecież coś robisz, zastanawiasz się, o czym moglibyśmy porozmawiać.<br />
- Ja mam podzielną uwagę.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.karo.iwasz.pl/blog/?feed=rss2&amp;p=871</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>memento</title>
		<link>http://www.karo.iwasz.pl/blog/?p=865</link>
		<comments>http://www.karo.iwasz.pl/blog/?p=865#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 11 Jul 2010 14:48:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator>jesień fetyszysty</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[jesień fetyszysty]]></category>

		<category><![CDATA[języki obce i nie]]></category>

		<category><![CDATA[koledzy z pracy]]></category>

		<category><![CDATA[rozpad i rozkład]]></category>

		<category><![CDATA[sztuki plastyczne]]></category>

		<category><![CDATA[trudne słowa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.karo.iwasz.pl/blog/?p=865</guid>
		<description><![CDATA[Śląsk. Znajomy kolegi z pracy, nauczyciel, widzi chłopaków piszących na murze
MEMENTO MORI.
Pyta:
- Ej, chłopaki, a wiecie, co to znaczy?
- No ja! - odpowiadają. - Pamientej, że umresz.
]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Śląsk. Znajomy kolegi z pracy, nauczyciel, widzi chłopaków piszących na murze<br />
MEMENTO MORI.<br />
Pyta:<br />
- Ej, chłopaki, a wiecie, co to znaczy?<br />
- No ja! - odpowiadają. - Pamientej, że umresz.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.karo.iwasz.pl/blog/?feed=rss2&amp;p=865</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>gdy Dorośli śpią</title>
		<link>http://www.karo.iwasz.pl/blog/?p=849</link>
		<comments>http://www.karo.iwasz.pl/blog/?p=849#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 27 Jun 2010 19:39:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>jesień fetyszysty</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[jesień fetyszysty]]></category>

		<category><![CDATA[rodzina]]></category>

		<category><![CDATA[rozpad i rozkład]]></category>

		<category><![CDATA[z dzieciństwa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.karo.iwasz.pl/blog/?p=849</guid>
		<description><![CDATA[Nie lubiliśmy, kiedy Dorośli byli zbyt blisko. Ze swoimi głupimi nakazami i zakazami tylko nam przeszkadzali. Oni chyba też woleli, żebyśmy trzymali się od nich z daleka. Mówili często „Dzieci do dziecinnego”, „Dzieci do ogrodu” albo „Dzieci na Madagaskar”.
Ale kiedy Dorosłych nie było, kiedy byli pijani albo kiedy spali, czuliśmy się źle. Traciliśmy poczucie bezpieczeństwa. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Nie lubiliśmy, kiedy Dorośli byli zbyt blisko. Ze swoimi głupimi nakazami i zakazami tylko nam przeszkadzali. Oni chyba też woleli, żebyśmy trzymali się od nich z daleka. Mówili często „Dzieci do dziecinnego”, „Dzieci do ogrodu” albo „Dzieci na Madagaskar”.<br />
Ale kiedy Dorosłych nie było, kiedy byli pijani albo kiedy spali, czuliśmy się źle. Traciliśmy poczucie bezpieczeństwa. I nie chodziło o strach przed złodziejami i potworami. Z nimi byśmy sobie poradzili. Chodziło o coś dużo poważniejszego - bez Dorosłych rzeczywistość się  rozmywała. Usuwała nam się spod stóp. Czuliśmy, że nikt jej nie kontroluje. Jacy by nie byli, Dorośli stanowili jednak gwarancję porządku świata.</p>
<p>Filmy i książki dla dzieci wywoływały we mnie zazwyczaj nieprzyjemny niepokój właśnie dlatego,  że bohaterowie większości z nich chociaż byli dziećmi, to nie mieli mamy i taty. Weźmy choćby dobranocki - taki na przykład miś Uszatek. Dzieckiem był ewidentnie, bo wcześnie kładł się spać i spał w piżamie (Dorośli, jak wiadomo, śpią na golasa). A Reksio? A Pszczółka Maja? Smerfy wreszcie? I Kolargol też - chodził nawet do przedszkola. A rodzice gdzie? Widział ktoś  kiedyś jego rodziców?<br />
Przedszkole w dodatku nie miało ścian, dachu i podłogi. O ile dobrze pamiętam,  były to po prostu stoliki i krzesełka ustawione w lesie.<br />
Bohaterów książek i filmów dla dzieci często przedstawia się bez tła. Stoi taka mama Muminka z patelnią, podrzuca naleśnik -  ale wokół jest tylko biała kartka. Żadnej kuchenki, zlewu, stołu, nic! Straszliwa pustka.</p>
<p>Wstawaliśmy zwykle wcześniej niż Dorośli. Te poranki były zawieszone w próżni, przesiąknięte trudną do zniesienia niepewnością, właśnie jakby pozbawione tła. Wiedzieliśmy, że dopóki Oni nie wstaną, życie będzie tkwiło w miejscu. Musieliśmy ich budzić. Nie lubiliśmy tego robić, bo się wtedy gniewali, ale nie było innego wyjścia.<br />
Zaczynaliśmy od budzenia niechcący. Zachowywaliśmy się hałaśliwie, trzaskaliśmy drzwiami, odkręcaliśmy wodę. Jeśli to nie skutkowało, właziliśmy rodzicom do łóżka, szturchaliśmy ich i powtarzaliśmy cichutko „Wstawajcie”.</p>
<p>Raz posunęłam się jeszcze dalej i delikatnie otworzyłam oko mamy. Ku swojemu zdumieniu zamiast tęczówki zobaczyłam białko. Wtedy zrozumiałam, że kiedy człowiek śpi, gałka oczna obraca się o sto osiemdziesiąt stopni - oko patrzy do środka, w głąb mózgu. I widzi sny.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.karo.iwasz.pl/blog/?feed=rss2&amp;p=849</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>rozmowy o rewolucji</title>
		<link>http://www.karo.iwasz.pl/blog/?p=842</link>
		<comments>http://www.karo.iwasz.pl/blog/?p=842#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 25 Jun 2010 20:03:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>jesień fetyszysty</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[jesień fetyszysty]]></category>

		<category><![CDATA[życie towarzyskie]]></category>

		<category><![CDATA[języki obce i nie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.karo.iwasz.pl/blog/?p=842</guid>
		<description><![CDATA[- Ta twoja rewolucja jeszcze się nie zaczęła, a już chyli się ku dyktaturze - powiedziałam koledze, który nawoływał do rewolucji.
- Nie wszczynaj buntu, bardzo proszę! - zażądał kolega, który nawoływał do rewolucji.
- Uderz w stół&#8230; - powiedziałam.
- Jakie nożyce?! - zapytał.
]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>- Ta twoja rewolucja jeszcze się nie zaczęła, a już chyli się ku dyktaturze - powiedziałam koledze, który nawoływał do rewolucji.<br />
- Nie wszczynaj buntu, bardzo proszę! - zażądał kolega, który nawoływał do rewolucji.<br />
- Uderz w stół&#8230; - powiedziałam.<br />
- Jakie nożyce?! - zapytał.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.karo.iwasz.pl/blog/?feed=rss2&amp;p=842</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>dziwka! albo o przyjaźni</title>
		<link>http://www.karo.iwasz.pl/blog/?p=827</link>
		<comments>http://www.karo.iwasz.pl/blog/?p=827#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 25 Jun 2010 18:59:57 +0000</pubDate>
		<dc:creator>jesień fetyszysty</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[jesień fetyszysty]]></category>

		<category><![CDATA[życie towarzyskie]]></category>

		<category><![CDATA[ślimak]]></category>

		<category><![CDATA[filozofia]]></category>

		<category><![CDATA[języki obce i nie]]></category>

		<category><![CDATA[krew]]></category>

		<category><![CDATA[porno]]></category>

		<category><![CDATA[trudne słowa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.karo.iwasz.pl/blog/?p=827</guid>
		<description><![CDATA[Wypiliśmy razem morze alkoholu. Na kacu spędzaliśmy długie godziny w barłogu, czytając sobie na głos. Pocięliśmy się nawzajem skalpelem, żeby zobaczyć jak to jest rozcinać komuś skórę. Uprawialiśmy pornografię - pisaliśmy na giemajlowym czacie różne świństwa o stygnących porankach i dotkliwych ogrodach; o butwiejących liściach i kompoście pod szklistą skorupą lodu; o ślimakach, które uwielbiają [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wypiliśmy razem morze alkoholu. Na kacu spędzaliśmy długie godziny w barłogu, czytając sobie na głos. Pocięliśmy się nawzajem skalpelem, żeby zobaczyć jak to jest rozcinać komuś skórę. Uprawialiśmy pornografię - pisaliśmy na giemajlowym czacie różne świństwa o stygnących porankach i dotkliwych ogrodach; o butwiejących liściach i kompoście pod szklistą skorupą lodu; o ślimakach, które uwielbiają to jeść, i o tym, jak myśliwy sarenkę po udzie, a ona drży. Szeptałam mu do ucha, przeciągając brzęczące dźwięki: „Biiierz go! Biiiierz Fichchchtego!”. To był prawie gwałt, ale on to lubił. Dziwka.<br />
W ramach czułości mówiliśmy sobie zresztą dosyć często „Dziwko!” i „Lubisz to, suko!”. Na tyle często, że stało się to dla nas zupełnie normalne i zapominaliśmy czasem, że nie wszyscy myślą tak samo.<br />
- Niedawno byłem na imprezie - opowiedział mi kiedyś. - Wychodzę z koleżanką na taras, palimy, rozmawiamy. Powiedziałem do niej „Dziwko!”. Odruchowo, nie pomyślałem. Dała mi po twarzy. I wiesz co? Poczułem się jak w domu&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.karo.iwasz.pl/blog/?feed=rss2&amp;p=827</wfw:commentRss>
		</item>
	</channel>
</rss>
